Koniec męczenie trójki i nokii e71

Wygląda na  to, że sprawa została zakończona. Musieli chłopaki naprawić albo poprawić transporder w naszym mieście, dzięki czemu moja nokia e71 jest “używalna” w domu i w samym Westhoughton. Nawet dobrze, że nie posłuchałem gościa z “3″ i nie oddawałem telefonu do carphonewarehouse do naprawy bo i tak by nic nie zrobili, a nie miał bym telefonu pewnie przez tydznień.

Tak więc – zanim weźmiesz ten telefon u tego operatora – upewnij się, że tem gdzie najczęściej z niego korzystasz najczęściej jest dobry zasięg, bo jak wcześniej pisałem – nokia e71 to naprawde fajne urządzenie.

Bywa fajnie

Renault Vel Satis – dwa drobiazgi.

Dzisiaj w końcu dostałem czytnik kodów OBD II od Chińczyków – tylko 18 squidów :-) . Nie szukałem wcześniej na necie czy ktoś nie napisał gdzie jest zlokalizowany interfejs (interface, złącze … zależy w jakim języku) w Vel Satis’ach, bo myślałem, że znajdę. Ale okazuje się że nie. Udało mi się go jednak szybko znaleźć.

Roboty google, yahoo i inne: Lokalizacja interfejsu OBD II w samochodach Renault Vel Satis jest pod popielniczką :-) Otwierasz klapkę przykrywającą popielniczkę i zapalniczkę, wyciągasz tą pierwszą i pod nią już znajdziesz co trzeba.

Pomijam fakt, że ten czytnik nic nie znalazł … znaczy się, że “problemy” z samochodem są w mojej głowie.

Szukając w necie info na temat lokalizacji tego interfejsu widziałem, że ktoś pytał i został bez odpowiedzi: jak wyłączyć automatyczne włączanie świateł po zmroku. Wystarczy dwa razy szybko włączyć i wyłączyć światła. Potwierdzenie zmiany ustawień będzie można usłyszeć jako piknięcie.

Miłej zabawy.

Bywa fajnie

A tak się śmiali …

Dzisiaj nudno będzie. Tylko o tym, o czym trąbią pewnie w Burkina Faso – nawiększy dostawca gazu obniża ceny – oczywiście nie w PRL’u.  Pożyjemy – zobaczymy. Ja zmieniłem swego czasu dostawcę na właśnie tego. Jedna rzecz z której będe musiał zrezygnować jeśli chodzi o usługi British gas to jest ubezpieczenie na boiler. Teraz płace 17 funtów miesięcznie, a firma w której pracuje to samo oferuje za mniejwięcej 6.

I jeszcze jedna rzecz znaleziona dzisiaj na omlecie … bezrobocie. Tak się nabijali z tego co się dzieje w UK na rynku pracy, że taka niby chujnia a PRL się rozwija – i co? Kryzys tu się kończy, bezrobocie maleje, a tam rośnie. Dobrze, że nikt tego nie czyta w PRL’u bo by stężenie własnego jadu ich pozabijało.

Bywa fajnie

Dalsze perypetie z E71 i trójką.

Dzisiaj w końcu znalazłem trochę czasu żeby zadzwonić do swojego operatora (three) w sprawie mojej Nokii E71. Bardzo dobry moment, żeby sobie uzmysłowić znaczenie takiego wyrażenia jak “Royal pain in arse”. Jak wiadomo “Three” outsorce’uje customer service gdzieś w Indiach albo innym bangladeszu. No cóż … może dzięki temu jest niby taniej, ale na pewno upierdliwiej.

Jak zwykle gadka, że naprawiają transporder – już dziwnym trafem 2′gi miesiąc – i pytania o system w moim telefonie. Powiedziałem, żeby się wypchał z takimi pytaniami, bo ma napisane, że już to zrobiłem. Stanęło na tym, że muszą oblookać ten telefon i najlepiej jak bym się zgłosił do Carphone Warehouse. Ok – jutro po pracy tam zajadę i pewnie będe przez dwa dni bez telefonu. Mam nadzieję, że chłopaki okażą się rezolutni i dadzą jakiś kwit, że ten telefon z tym operatorem idzie w parze jak papież i Jarózelski.

Bywa upierdliwie

Nowa seria Shameless

No w końcu … nie wiem czy to “credit crunch”, czy ekipa miała długie wakacje, ale dzisiaj pierwszy odcinek 7′mej serii “Shameless’ów” na kanale 4′tym – channel 4. Oczywiście 98% Polaków nie ogląda telewizji angielskiej … bo i po co. Przecież można kultywować piękne polskie tradycje i klepać tvn’y czy tam polsaty – zależy co tam się złapie z satki.

Bywa fajnie

Spieprzajcie z wykopu … apel odnośnie dyskusji o emigracji.

Tytuł się bierze z tego, że z wykopu, na którym kiedyś królowały tematy ciekawe  (jakoś do tej pory na przykład na digg’u tak jest), zrobiła się  płacznia narodu. Zostanę jeszcze przez chwilę przy tym temacie, bo już wcześniej zauważyłem tą pewną zależność: przeczytajcie tytuły wykopów na pierwszej stronie. Bardzo często jest tak, że przynajmniej 1/3 to są tematy takie, że serce pęka z żalu nad tym łez padołem. A to politycy, a to służba zdrowia itd. Biadolenie i użalanie się nic nie daje … A potem wyskakują takie kwiatki jak “spieprzacie z tego kraju” itp.

Ja nie spieprzałem … wyjechałem bo mogłem. Każdy może. Jak bardzo nie lubie socjalistycznych systemów, tak ten “ewropejski” w jednej kwestii przypadł mi do gustu – mogę jechać gdzie chcę. Zaadoptowałem się. Było ciężko na początku … przez pół roku powiedzmy. I zawsze tak jest. Jak ktoś cwaniakuje i kozaczy to znaczy, że kłamie i gówno wie. Nawet chciałem wracać z powortem do Polski, ale się zawziąłem i nie żałuję. Ktoś, kto mieszka, pracuje i żyje w Polsce odnajduje się tam i to jest jego sprawa. Tak samo jak tych co wyjechali.

Ustalmy pewne rzeczy i spieprzajcie z tematami emigracji / emigrantów raz na zawsze.

1. Jeżeli przyjechałeś / aś do UK albo Irlandii do pół roku, żeby tylko zarobić, to zawsze będziesz marudził, że syf, praca ch***a, Angole i wsztkie nacjie to ch**e itd. To jest za krótki okres czasu, żeby wyciągnąć z tych miejsc i systemów co najlepsze. Przez tych kilka miesięcy nie nauczysz się języka tak, żeby z autochtonami nawijać na tyle, żeby dowiedzieć się czegoś o ich życiu, kulturze i generalnie koegzystować.  Nie nabierzesz doświadczenia w pracy na załapanie się na stanowisko albo dwa wyżej i koniec kropka. Nie mówię o 1% marginesie specjalistów różnych dziedzin, ale to oczywiste chyba.

2. Jeżeli jesteś już ponad pół roku i dalej ryjesz po min. 10 godzin dziennie za mniej niż 6 na godzine to znaczy, że takie jest Twoje przeznaczenie tak na prawdę.Tutaj.  Ale nie martw się. Bynajmniej  anglicy nie ocenią Cię na podstawie wykonwyanej pracy. Tutaj był, jest i będzie podział na klasy społeczne – robotnicza, średnia i wyższa. Jesteś czy przynależysz do takiej i koniec kropka. W Polsce z tego co pamiętam zawsze był owczy pęd do studiowania itd, ale nie każdy przecież musi mieć wyższe itd. A jak jedziesz do Polski to weź nie szpanuj i nie rżnij rokefelera bo wiadomo nie od dzisiaj, że koszty życia w UK ciągle rosną i coraz mniej można odłożyć. 2 lata temu na 3 osobową rodzine tygodniowo na jedzenie 40 funtów starczyło, teraz ledwo w 60 się  mieścimy, ale nie chodzi też o “Tesco Value”. I te opowieści o zarabianiu 1800 na miesiąc i odkładaniu 1000 … to są bajki.  Nie mówię o 1% …

3. Jeżeli jesteś już długo tutaj – powiedzmy ponad dwa lata i się zasiedziałeś na zasadzie, że nie mieszkasz z 15′ma obcymi ludźmi na 4 pokojach oraz  spędzasz max 8 – 10 godzin w pracy przez 5 dni w tygodniu, to żaden argument za Polską przytoczony przez rodaków z nad wisły nie przekona Cię do tego, że tam jest coraz lepiej.  Przywykłeś po prostu i tyle. Nie musisz też atakować takich ludzi za ich pogląd na życie tam, bo oni tam też żyją, mają swoje sprawy itd. Sam zresztą musisz przyznać, że jak czasami słyszysz, że Ci których tam zostawiłeś robili coś razem … nie wiem – impreza, wyjście do pubu itd., a TY nie mogłeś to trochę boli i tęskno – no nie? Jak powiesz, że nie to kłamiesz i jesteś zwykłym pozerem.

Ja utknąłem … ponad 5 lat. Dom w kredycie, auto na raty, jakaś pożyczka bezsensu zaciągnięta, ale to taki okres w życiu kiedy Ci się wydaje, że musisz mieć pewne rzeczy i koniec. \

Jest różnie – raz fajnie, raz niefajnie. Raz trafisz na urzędnika fajnego innym razem niefajnego i buca. Są dobre i złe rzeczy. Tak samo trafiasz na uczciwych i fajnych ludzi, trafiasz też na sk*******ów. Można by wymieniać wszystkie aspekty życia. Nie mogę na 100% prównać, bo przez pewne rzeczy nie przechodziłem mieszkając i żyjąc w Polsce.

Polacy w Polsce – proszę was – nie martwcie się tym, że kilku “Mietków z wąsem” albo dresów czy “tipsiar” narobiło gdzieś siary i czy śmierdzi w autobusie bo tak naprawde pełno jest takich i angoli, czarnych, ciapatych, żółtych itd. Angole nie lubią wszystkich jednakowo bo są pompatycznymi ignorantami, którzy raptem zapomnieli, że oni trzymali przez 300 lat pół świata pod swoim biczem i eksploatowali ile się dało. Czasy się zmieniły, świat się skurczył ale oni jako wyspiarze tego jeszcze chyba nie wiedzą.

Tak samo jak przyjedzie jakiś polski krezus z zagranicy i bedzie szpanowal golfem 3 albo audi iles tam … wybaczcie mu – prawdopodobnie siedzie po 12 godzin w tyrze, przepłaca za ubezpieczenie bo nie zna angielskiego i lapie pełno mandatów bo nie zna przepisów dokładnie. A i jeszcze tubylcy mu czasami zarysują maskę z zawiści albo rasizmu. Ale musicie też pamiętać, że są ludzie, którzy są zupełnie inni … chcecie wiedzieć ile ? Popatrzcie u siebie w mieście na dzielnicy czy gdzie tam mieszkacie … dokładnie to samo.

Tak więc … skończmy tą dyskusję i przestańmy być tacy … zawistni ? Dobrze powiedziane ? Może się mylę – sprostujcię. Nie boje się krytyki.

Bywa fajnie, Bywa upierdliwie, Perypetie, Powroty

Boiler scrappage scheme

Pamiętacię akcję z 2000 funtów za dziesięcioletniego rupcioka od żądu na poczet zakupu nowego ? Wygląda na to, że się udało. Dużo ludzi pozbyło sie starych klamotów i teraz na drogach jeździ więcej nowych no i rynek motoryzacyjny, który miał najbardziej ucierpieć w wyniku “kryzysu” nie wywalił się na plecy.

Dzisiaj rano jadąc – a raczej ślimacząc się z powodu opadów śniegu – do pracy, słyszałem w radiu reklamę o tym, że Dyson chce wyprzedzić government i już teraz oferują zniżkę na kombi-bojlery w wysokości 400 squidów. Mhm … brzmi nieźle, zważywszy na to, że nasz pamięta chyba jeszcze epokę wiktoriańską. Na lunchu miałem okazję zobaczyć kawałek BBC wiadomości i faktycznie. Pan Brown powiedział, że mogą dołożyć dla 125 000 domów po 400 funtów na nowy bojler, który ma być wydajniejszy i oczywiście zmniejszy się emisja CO2 …

Jednak ta akcja jest trochę nie fair zważywszy na ceny i koszty instalacji nowego – około 2500 – czyli 400 funtów stanowi jakieś … niecałe 20%. Mało tego – najpierw musisz sam zapłacić 2500, a potem musisz pisać żeby przysłali czek na 400 squidów … nie. To nie dla mnie. Koleś sam sobie kupił boiler – może z 500 zapłacił, sam zamontował potem tylko dał chyba z 50 funtów za odbiór i fiu. Mniej niż 2100 – no nie …

Bywa fajnie

Papugi

Ktoś na wykopie dał link do zdjęć dorastającej papugi. Nie wiem co to jest za rasa i nawet nie pamiętam jakie ja miałem, ale uchowało się kilka zdjęć:

To jest taka co ma dwa tygodnie …

A tutaj z rodzeństwem … najstarsza jest z przodu, najmłodsza jest z tyłu – nie miałem w tamtym czasie ani dobrego aparatu, ani wiedzy na temat robienia zdjęć.

Jedną oddaliśmy – tzn. odsprzedaliśmy, druga uciekła, a trzecią oddaliśmy tym co kupili pierwszą bo też im uciekło i dzieciaka nam szkoda było.

Wszystko fajnie jeśli chodzi o te ptactwo … ale jest cholernie głośne. Potrafi przekrzyczeć żonę.

Bywa fajnie

Nokia E71 i 3 – operator

Przez 18′cie miesięcy korzystałem z telefonu firmy nokia E61. Wielki i ciężki – ale miał zajefajną klawiaturę, mega wyświetlacz i od biedy można nim było zabić niemca bez kasku. Jak przyszedł czas na upgrade, to zadzwoniłem do operatora 3 (three) i zapytałem, czy mogę dostać na takich samych warunkach Nokię E71 – w tamtym czasie nówka. Zgrabniejsza, więcej opcji no i prawdziwy GPS. Oczywiście, że się dało i parę dni później miałem piękną czarną nową Nokię.

Jest jednak mały szkopuł w tym wszystkim. Panowie inżynierowie z nokii sprytnie w tym telefonie antenę umieścili w spodniej części zamiast w górnej jak to się najczęściej robi, przez co telefon z tym operatorem działa jak … no nie działa za dobrze. Akurat tu gdzie mieszkam jest tak chujowy zasięg, że najnormalniej w świecie przerywa mi rozmowy. Czasami nie można wogóle się  połączyć … no tragedia.

Jak wam ktoś będzie takie coś wciskał, powieddzie mu, że ten telefon z tym operatorem nadaje się jak siodło dla świni.

Bywa upierdliwie

Wigilia … w końcu wolne :-)

W noc z 23/24′go grudnia trochę śnieg popadał. W sumie trochę to jak na standardy europejskie, bo jeśli weźmiemy pod uwagę angielskie to można powiedzieć, że napierdalał. No i jak dla mnie to dobrze. O 7.45 rano mój manager zadzwonił z informacją, że główny boss stwierdził, że w związku z opadami, nie ma pracy. No i dobrze :-) W końcu mogłem naprawić gałkę od biegów w naszym Vel Satis i kupić coś żonie … nie wysiliłem się. Szlafrok – krótki ale seksowny.
Polecam …

Bywa fajnie