Wigilia … w końcu wolne :-)

W noc z 23/24′go grudnia trochę śnieg popadał. W sumie trochę to jak na standardy europejskie, bo jeśli weźmiemy pod uwagę angielskie to można powiedzieć, że napierdalał. No i jak dla mnie to dobrze. O 7.45 rano mój manager zadzwonił z informacją, że główny boss stwierdził, że w związku z opadami, nie ma pracy. No i dobrze :-) W końcu mogłem naprawić gałkę od biegów w naszym Vel Satis i kupić coś żonie … nie wysiliłem się. Szlafrok – krótki ale seksowny.
Polecam …

Bywa fajnie

Skomentuj, jeżeli Ci się podoba skomentuj albo subskrybuj rssy

Komentarz

Musisz być zalogowany żeby komentować