Spieprzajcie z wykopu … apel odnośnie dyskusji o emigracji.

Tytuł się bierze z tego, że z wykopu, na którym kiedyś królowały tematy ciekawe  (jakoś do tej pory na przykład na digg’u tak jest), zrobiła się  płacznia narodu. Zostanę jeszcze przez chwilę przy tym temacie, bo już wcześniej zauważyłem tą pewną zależność: przeczytajcie tytuły wykopów na pierwszej stronie. Bardzo często jest tak, że przynajmniej 1/3 to są tematy takie, że serce pęka z żalu nad tym łez padołem. A to politycy, a to służba zdrowia itd. Biadolenie i użalanie się nic nie daje … A potem wyskakują takie kwiatki jak “spieprzacie z tego kraju” itp.

Ja nie spieprzałem … wyjechałem bo mogłem. Każdy może. Jak bardzo nie lubie socjalistycznych systemów, tak ten “ewropejski” w jednej kwestii przypadł mi do gustu – mogę jechać gdzie chcę. Zaadoptowałem się. Było ciężko na początku … przez pół roku powiedzmy. I zawsze tak jest. Jak ktoś cwaniakuje i kozaczy to znaczy, że kłamie i gówno wie. Nawet chciałem wracać z powortem do Polski, ale się zawziąłem i nie żałuję. Ktoś, kto mieszka, pracuje i żyje w Polsce odnajduje się tam i to jest jego sprawa. Tak samo jak tych co wyjechali.

Ustalmy pewne rzeczy i spieprzajcie z tematami emigracji / emigrantów raz na zawsze.

1. Jeżeli przyjechałeś / aś do UK albo Irlandii do pół roku, żeby tylko zarobić, to zawsze będziesz marudził, że syf, praca ch***a, Angole i wsztkie nacjie to ch**e itd. To jest za krótki okres czasu, żeby wyciągnąć z tych miejsc i systemów co najlepsze. Przez tych kilka miesięcy nie nauczysz się języka tak, żeby z autochtonami nawijać na tyle, żeby dowiedzieć się czegoś o ich życiu, kulturze i generalnie koegzystować.  Nie nabierzesz doświadczenia w pracy na załapanie się na stanowisko albo dwa wyżej i koniec kropka. Nie mówię o 1% marginesie specjalistów różnych dziedzin, ale to oczywiste chyba.

2. Jeżeli jesteś już ponad pół roku i dalej ryjesz po min. 10 godzin dziennie za mniej niż 6 na godzine to znaczy, że takie jest Twoje przeznaczenie tak na prawdę.Tutaj.  Ale nie martw się. Bynajmniej  anglicy nie ocenią Cię na podstawie wykonwyanej pracy. Tutaj był, jest i będzie podział na klasy społeczne – robotnicza, średnia i wyższa. Jesteś czy przynależysz do takiej i koniec kropka. W Polsce z tego co pamiętam zawsze był owczy pęd do studiowania itd, ale nie każdy przecież musi mieć wyższe itd. A jak jedziesz do Polski to weź nie szpanuj i nie rżnij rokefelera bo wiadomo nie od dzisiaj, że koszty życia w UK ciągle rosną i coraz mniej można odłożyć. 2 lata temu na 3 osobową rodzine tygodniowo na jedzenie 40 funtów starczyło, teraz ledwo w 60 się  mieścimy, ale nie chodzi też o “Tesco Value”. I te opowieści o zarabianiu 1800 na miesiąc i odkładaniu 1000 … to są bajki.  Nie mówię o 1% …

3. Jeżeli jesteś już długo tutaj – powiedzmy ponad dwa lata i się zasiedziałeś na zasadzie, że nie mieszkasz z 15′ma obcymi ludźmi na 4 pokojach oraz  spędzasz max 8 – 10 godzin w pracy przez 5 dni w tygodniu, to żaden argument za Polską przytoczony przez rodaków z nad wisły nie przekona Cię do tego, że tam jest coraz lepiej.  Przywykłeś po prostu i tyle. Nie musisz też atakować takich ludzi za ich pogląd na życie tam, bo oni tam też żyją, mają swoje sprawy itd. Sam zresztą musisz przyznać, że jak czasami słyszysz, że Ci których tam zostawiłeś robili coś razem … nie wiem – impreza, wyjście do pubu itd., a TY nie mogłeś to trochę boli i tęskno – no nie? Jak powiesz, że nie to kłamiesz i jesteś zwykłym pozerem.

Ja utknąłem … ponad 5 lat. Dom w kredycie, auto na raty, jakaś pożyczka bezsensu zaciągnięta, ale to taki okres w życiu kiedy Ci się wydaje, że musisz mieć pewne rzeczy i koniec. \

Jest różnie – raz fajnie, raz niefajnie. Raz trafisz na urzędnika fajnego innym razem niefajnego i buca. Są dobre i złe rzeczy. Tak samo trafiasz na uczciwych i fajnych ludzi, trafiasz też na sk*******ów. Można by wymieniać wszystkie aspekty życia. Nie mogę na 100% prównać, bo przez pewne rzeczy nie przechodziłem mieszkając i żyjąc w Polsce.

Polacy w Polsce – proszę was – nie martwcie się tym, że kilku “Mietków z wąsem” albo dresów czy “tipsiar” narobiło gdzieś siary i czy śmierdzi w autobusie bo tak naprawde pełno jest takich i angoli, czarnych, ciapatych, żółtych itd. Angole nie lubią wszystkich jednakowo bo są pompatycznymi ignorantami, którzy raptem zapomnieli, że oni trzymali przez 300 lat pół świata pod swoim biczem i eksploatowali ile się dało. Czasy się zmieniły, świat się skurczył ale oni jako wyspiarze tego jeszcze chyba nie wiedzą.

Tak samo jak przyjedzie jakiś polski krezus z zagranicy i bedzie szpanowal golfem 3 albo audi iles tam … wybaczcie mu – prawdopodobnie siedzie po 12 godzin w tyrze, przepłaca za ubezpieczenie bo nie zna angielskiego i lapie pełno mandatów bo nie zna przepisów dokładnie. A i jeszcze tubylcy mu czasami zarysują maskę z zawiści albo rasizmu. Ale musicie też pamiętać, że są ludzie, którzy są zupełnie inni … chcecie wiedzieć ile ? Popatrzcie u siebie w mieście na dzielnicy czy gdzie tam mieszkacie … dokładnie to samo.

Tak więc … skończmy tą dyskusję i przestańmy być tacy … zawistni ? Dobrze powiedziane ? Może się mylę – sprostujcię. Nie boje się krytyki.

Bywa fajnie, Bywa upierdliwie, Perypetie, Powroty

Skomentuj, jeżeli Ci się podoba skomentuj albo subskrybuj rssy

Komentarz

Musisz być zalogowany żeby komentować