Wigilia … w końcu wolne :-)

W noc z 23/24′go grudnia trochę śnieg popadał. W sumie trochę to jak na standardy europejskie, bo jeśli weźmiemy pod uwagę angielskie to można powiedzieć, że napierdalał. No i jak dla mnie to dobrze. O 7.45 rano mój manager zadzwonił z informacją, że główny boss stwierdził, że w związku z opadami, nie ma pracy. No i dobrze :-) W końcu mogłem naprawić gałkę od biegów w naszym Vel Satis i kupić coś żonie … nie wysiliłem się. Szlafrok – krótki ale seksowny.
Polecam …

Bywa fajnie

Dobra wiadomość – jeszcze niższy intrest rate :-)

Ostatnio firma, która nam udzieliła 100% pożyczki na dom, przysłała fajny list – przez kolejne trzy miesiące intrest rate będzie 3.1% co zmniejsza miesięczną ratę za mortgage (czy tam hipotekę jak kto woli) do 400 funtów na miesiąc :-)

Zaczęło się hardcore’owo jakoś w październiku 2007 – najpierw było 7.1% czyli 620 miesięcznie za dom za 90000 funtów. Ale to w opcjie itrest and repayment – czyli za każdym razem coś tam oddawaliśmy.  W końcu po dwu latach zmniejszyli na 3.75 a teraz na te właśnie 3.1 – vivat credit crunch :-) Muszą utrzymywać takie niskie stopy bo Bank of England w dalszym ciągu utrzymuje intrest na poziomie 0.5% :-)

Jak sobie pomyślę o tych ludziach co za wynajem płacą 550 miesięcznie to myślę sobie … you suck!

Bywa fajnie

Samochodu ciąg dalszy …

No i wyszło.

Jak kupowaliśmy samochód to w rozliczeniu daliśmy naszego Citroena Xsare, za co odliczyli 500 funtów od ceny “nowego”. Psuła się – to fakt – silnik był za gorący nonstop. Mimo, że wymieniłem uszczelkę pod głowicą i termostat. Gościowie nawet nie spradzali tego auta jak brali, a okazało się, że dzień później ktoś się nim przejechał i po dwóch milach silnik pierdolnął. Pewnie dlatego zablokowali czek, żeby płatność nie zeszła za tem road tax.

Tak czy siak nie przepuszczę im tego. Muszę iść do jakichś solicitorów albo przynajmniej na początku do Citizen Bureau Advice jak to mogę od nich wyciągnąć. Przecież mogli też sprawdzić na miejscu samochód, który brali i fiu – a tak ? Ciężko jest.

Jak znajdę trochę czasu to się tym zajmę po nowym roku, bo wiem, że solicitorów to oni się boją jak ognia …

Perypetie

Kupowanie second hand samochodu.

Jest taka sprawa – kupowaliśmy samochód. Jaki – nieważne. Ważne gdzie – http://www.affinitycars.co.uk/index.html.

Nie róbcie tego – gościowie lecą lekko w chuja. Auto nie miało Road Tax’u, ale jak załatwiliśmy wszelkie formalności to jeden ze sprzedawców pojechał na post office i kupił road tax disc. Niby cacy – nówka na pół roku za 118 funtów bo samochód 2.2 litry diesel. Jednak po miesiącu przyszło pismo, że czek którym płacono nie miał pokrycia, a że w komputerach jest na nas to musimy zapłacić. O fak pomyślałem i za telefon. Ale bezpośrednio do DVLA, bo ci cowysłali to pismo to tylko do 17′tej pracują. W DVLA pani wklepała w komputer numer rejestracyjny samochodu i tam widnieje, że niby cacy. Ok – myśle – pewnie czek cofnęło i zapłacili jeszcze raz. Aż do dzisiaj kiedy dostałem pismo z innego miejsca, że jednak to 118 jest nie zapłacone.

Zakombinowali. To raz. A dwa, że burdel mają w tych komputerach i systemach, że po niemal 3′ech miesiącach się zorientowali, że coś jest nie tak.

Trzeba będzie zadzwonić – zobaczymy.

Bywa upierdliwie

Mały drobiazg …

Jakiś czas temu jak pod tą domeną był precel. Postawiłem bloga i zostawiłem na pastwę losu … tzn. spamerów, którzy zamieszczeli tu jakieś wpisy z linkami do swoich stron. Mam przez to bana w indeksach google.

Trudno.

Miało to jednak pewną zaletę. Generowało to w cholerę ruchu robotów na stronie dzięki czemu za pośrednictwem textadlink udawało mi się wyciądnąć ponad 15 dolców miesięcznie … nic nie robiąc – dobre – no nie ?

Bywa fajnie

No i banki wygrały :-(

Od jakiegoś czasu toczyła się sprawa dotycząca “bank charges”. Jak przekroczyłeś limit konta o nawet pensa to dowalali 30 funtów kary. Troche złodziejstwo.

Ktoś się jednak wkurwił i podał ich do sądu, że to trochę nie fair. Sąd jednak jak się okazuje w dupie ma klientów banków, bo stwierdził, że powinni czytać umowy i takie tam pierdolenie. Przecież nikt tego nie czyta. Nie miałbym nic przeciwko temu – grzało by mnie to ale jest jeden szkopuł w tym całym bałaganie … system tranzakcji międzybankowych i detalicznych jest do dupy i powolny. Kupujesz dzisiaj, zdjęte z konta dwa dni później bez blokowania środków – chujnia z patatajnią. Jak ktoś ma tysiące to ma to gdzieś, ale statystycznie wszyscy mają tysiące ale  długów, tak więc bardzo łatwo “wpaść”. Tak więc, jeżeli ktoś was będzie naciągał na to, że jest w stanie to odzyskać możecie mu pokazać środkowy palec. Albo dwa nawet – tutaj na wyspach to działa tak samo.

Bywa upierdliwie

300 kanałów telewizyjnych.

Ostatnio wymusiłem na VirginMedia, który jest dostawcą mojej telwizji kablowej, żeby zwiększyli mi pakiet dostępnych kanałów. Jestem z nimi już ponad 4 lata i co miesiąc zostawiam u nich około 30 funtów, ale zauważyłem ostatnio, że non stop coś tam “wycinają”. Jedną z fajnych rzeczy w tej kablówce jest coś co się nazywa “on demand” – na rządanie. Wybierasz z kategorii co chcesz sobie pooglądać i fiu. Wycięli i to. Ale mam z powrotem. Jedna rzecz, którą zauważyłem na wszystkich kanałach – za wyjątkiem BBC – reklamy wszędzie są o mniejwięcej tej samej porze. Plus / minus 2 minuty. Tak więc w razie reklamy i tak trafisz na reklamę. Jednocześnie ze zwiększeniem ilości kanałów dochodzi to, że nie jesteś w stanie obejżeć “wszystkiego” – jest i na to rozwiązanie: $NazwaKanału + 1 – czyli z godzinnym opóźnieniem. Fajna sprawa.

Bywa upierdliwie

Father Ted – W Polsce tego nie zobaczycie …

Mowa tutaj o komedii Father Ted -- o księdzach … Niudacznik, idiota -- kompletny i pijak.

Poszukajcie tego … wiem, że na torrentach się gdzieś 3 serie “walają”.

Bywa fajnie

Anish Kapoor

Kilka dni temu – nie pamiętam dokładnie – na którymś z BBC załapałem się na końcówkę programu o artyście Anish Kapoor. Na szczęście zaraz po emisji w telewizji można było obejżeć całość na stronie BBC. Płacę TV Licence i nie mam z tego powodu pretensji – serio.

Ale wracając – wygooglałem, że wystawa jest do 11′go grudnia. Pojedziemy w następną sobotę obejżeć to … pomijam spotkanie ze znajomymi, bo to oczywista sprawa.

Tutaj jest link do strony Royal Academy of Arts – http://www.royalacademy.org.uk/exhibitions/anish-kapoor/about/ . Znajdźcie też tam ten film – 50 min o nim, naprawdę warto.

Bywa fajnie

Propaganda sukcesu.

Jak zwykle na onecie eu zmylający tytuł przyciągnął moją uwagę: “Emigranci wracają i zakładają firmy – to jest niezwykle ważne”

Pomijam fakt, że jak zwykle bicie piany pod nie wiadomo jaką publikę, ale jak zwykle ktoś napisał prawdę. Przytoczę:

bylem po 11 miesiacach …

od mego powrotu do uk .
niefortunnie wrocilem na poczatku emigracji po 2 msc w 2007 r , rok trwalo zanim podjalem ostateczna decyzje i w grudniu 2008 pozegnalem Polske .
moje wrazenia z pobytu przez tydzien, po 11 miesiacach pobytu w uk , Polska to kraj coraz wiekszej szarej strefy.
kraj ludzi smutnych , bo jak mozna sie cieszyc przynoszac zarobki ponizej godnosci czlowieka.
kraj klocacych sie politykow
kraj , gdzie nie moglbym juz mieszkac .
zaraz odezwa sie glosy , nie wracajcie nieudacznicy itd ,ale mnie one nie dotycza , gdyz ja swoje juz zrobilem tam nad wisla , bo uczciwie pracowalem w pewnej sluzbie mundurowej (nie esbecji bynajmniej),
mnie sie udaly dzieci , bo ucza sie dobrze i moze cos osiagne w zyciu ,ale watpie czy w polsce , bo to taki wspanialy kraj , co mysli tylko o ludzich z ukladow partyjno – koscielnych .

~Polish Mafia… , 20.11.2009 12:52

Pełne zrozumienie. Za każdym razem jak już muszę (bo wcale nie chcę) jechać tam to odnosze takie same wrażenie. Też tak macie ?

Powroty